|
Dotyczy wywiadu przeprowadzonego przez
Anetę Czyżewską ze Starostą Żarskim Markiem Cieślakiem,
opublikowanego na łamach Gazety Regionalnej (Tygodnik nr 41
(390), str. 6, 10.10.2008r.).
Pani Aneta Czyżewska zwróciła się do mnie o autoryzowanie moich
wypowiedzi. Zrobiłem to w następujący sposób:
……..
prośba o wyrzucenie z tekstu
aaaaaaa
– prośba o wstawienie
aaaaaaa – moje komentarze
Witam
Zgodnie z umową przesyłam fragmenty wypowiedzi starosty do
autoryzacji.
Proszę o nią jeszcze dzisiaj do godziny 14:00.
Z poważaniem
Aneta Czyżewska
(…)
Gdy rozpoczynała się obecna kadencja - powiat żarski miał
ponad 59 mln zł długów (z odsetkami). To prawie 60 procent rocznego
budżetu i jest to prawie
maksymalne zadłużenie, jakie może mieć samorząd. Na pytanie,
czy powiat może zbankrutować, starosta Marek Cieślak
odpowiada: - Nie może. Żadna jednostka samorządu
terytorialnego nie zbankrutuje, bo za samorządami stoi
państwo. Nie jest też prawdą, że mamy tragiczną sytuację.
(zmiana kolejności zdań)
Tylko w razie utraty płynności finansowej, państwo wprowadza
zarząd komisaryczny. Komisarz rozwiązuje radę i zarządza
powiatem. To się jeszcze Polsce
nie zdarzyło. Dodam, że są powiaty o wiele bardziej
zadłużone i w miarę normalnie funkcjonują
M. Cieślak wyklucza taki scenariusz. - Nie ma strachu w moich oczach.
Jak będę się bał o jutro powiatu, to podam się do dymisji –
zapowiada.
(…)
- To sprawa drugiej kadencji. Powiat
miał się wtedy całkiem dobrze i dlatego nikt niczego nie
liczył. Nie uważam, że wszystko to wina pana Edwarda
Skobelskiego, nigdy tak nie powiedziałem. Pan Skobelski
niekiedy twierdzi, że to
moja wina. Ja jestem lepszy
i - nie twierdzę, że
to wina Skobelskiego – zapewnia starosta.
Dodaje, że w drugiej kadencji powiat czerpał
wysokie dochody
(zyski osiągają
spółki)z opłat za kartę pojazdu. Kierowcy płacili za
nią po kilkaset złotych, a powiat kasował miliony.
- Jak przyszedłem, opłatę zmniejszono do kilkudziesięciu złotych.
Odeszły nam z budżetu 3-4 mln zł – (nie skarżę się, następne zdanie)
skarży się
M. Cieślak. – Wiedziałem, w co
wchodzę, nikt mi nie kazał być starostą na siłę. Ja
nie wyrzekam, nie płaczę – mówi i ostrzega wyborców. – To
jest demokracja. Ktoś rządził, jak umiał, niczego nie
ukradł, niczego nie zepsuł, a że kiepsko rządził, to …
Trzeba wybierać takich, co dobrze rządzą.
(…)
Starosta liczy, że budżet podreperuje sprzedażą budynku po domu
dziecka w Łęknicy za 3 mln zł. A jeśli nie znajdzie się
kupiec? – To nic, znajdzie się w przyszłym roku – odpowiada
M. Cieślak.
(…)
- Pomysłem jest (cały czas)
na razie rozsądne
gospodarowanie. Ostatecznością będzie podwyższenie deficytu budżetowego w br, czyli wzrost
zadłużenie o około 700-800 tys. zł – mówi starosta.
- Starosta tylko sprzedaje. Staje się likwidatorem, a nie
gospodarzem – zarzucają M. Cieślakowi radni (dobrze by było wymienić bodaj jednego –
dla wiarygodności, lub wyrzucić to zdanie).
- To mnie obraża! – odpiera starosta. - Co takiego sprzedałem, co rada
pozwoliła mi sprzedać? W tym roku raptem kilka działek
i to z zasobów skarbu państwa.
A teraz chcemy
(Zarząd) sprzedać
budynek PDD w Łęknicy. To część większego planu, za
te pieniądze budujemy i będziemy budować. Chciałbym mieć
taki luksus, aby tylko sprzedawać i nic więcej nie robić.
Proszę przypomnieć Czytelnikom nasz program wyborczy i
wykazać, że czegoś nie zrobiliśmy lub czegoś nie robimy.
(…)
- Nie ma nic trudniejszego. Swoim pracownikom odmawiam, sobie
odmawiam, dyrektorom – wylicza. – Np. ktoś chce jechać na
szkolenie, za 1.600 złotych, ale nas na to nie stać.
(…)
- Ta książka opisze kawał roboty mojej, ale nie tylko mojej –
zapowiada starosta. – Są rzeczy ważne i ważniejsze. Książka
jest ważna. Uważam, że dziesięciolecie powiatu to jest taka
rocznica, że należy to zebrać w jednym miejscu i wszystko
opisać. To ważne dokonania wielu
osób, demokracja dojrzewa, trzeba jej w tym pomóc.
(…)
- Niech mają odwagę powiedzieć to głośno i zaprzeczyć celowości szczepień przeciwko rakowi szyjki macicy -
mówi i podkreśla, że kupno szczepionek to najlepszy dowód,
że z powiatowymi finansami jeszcze nie jest tak źle.
- Pieniędzy nie mamy tylko na duperele – podsumowuje M. Cieślak.
– A kiedy trzeba je będzie
znaleźć, to nawet zwolnię część pracowników starostwa.
(tak nie
powiedziałem, bardzo proszę o skreślenie tego zdania)
……..
prośba o wyrzucenie z tekstu
aaaaaaa
– prośba o wstawienie
aaaaaaa – moje komentarze
Ponieważ powyższy tekst nie dotarł na czas do p. Czyżewskiej,
ujednoliciłem i przesłałem faksem następujący:
(…)
Gdy rozpoczynała się obecna kadencja - powiat żarski miał ponad 59 mln
zł długów (z odsetkami). To prawie 60 procent rocznego
budżetu i jest to prawie maksymalne zadłużenie, jakie może
mieć samorząd. Na pytanie, czy powiat może zbankrutować,
starosta Marek Cieślak odpowiada: - Nie może. Żadna
jednostka samorządu terytorialnego nie zbankrutuje, bo za
samorządami stoi państwo. Nie jest też prawdą, że mamy
tragiczną sytuację. Tylko w razie utraty płynności
finansowej, państwo wprowadza zarząd komisaryczny. Komisarz
rozwiązuje radę i zarządza powiatem. To się jeszcze Polsce
nie zdarzyło. Dodam, że są powiaty o wiele bardziej
zadłużone i w miarę normalnie funkcjonują
M. Cieślak wyklucza taki scenariusz. - Nie ma strachu w moich oczach.
Jak będę się bał o jutro powiatu, to podam się do dymisji –
zapowiada.
(…)
- To sprawa drugiej kadencji. Powiat miał się wtedy całkiem dobrze i
dlatego nikt niczego nie liczył. Nie uważam, że wszystko to
wina pana Edwarda Skobelskiego, nigdy tak nie powiedziałem.
Pan Skobelski niekiedy twierdzi, że to moja wina. Ja nie
twierdzę, że to wina Skobelskiego – zapewnia starosta.
Dodaje, że w drugiej kadencji powiat czerpał wysokie dochody z opłat
za kartę pojazdu. Kierowcy płacili za nią po kilkaset
złotych, a powiat kasował miliony.
- Jak przyszedłem, opłatę zmniejszono do kilkudziesięciu złotych.
Odeszły nam z budżetu 3-4 mln zł. Wiedziałem, w co wchodzę,
nikt mi nie kazał być starostą na siłę. Ja nie wyrzekam, nie
płaczę – mówi i ostrzega wyborców. – To jest demokracja.
Ktoś rządził, jak umiał, niczego nie ukradł, niczego nie
zepsuł, a że kiepsko rządził, to … Trzeba wybierać takich,
co dobrze rządzą.
(…)
Starosta liczy, że budżet podreperuje sprzedażą budynku po domu
dziecka w Łęknicy za 3 mln zł. A jeśli nie znajdzie się
kupiec? – To nic, znajdzie się w przyszłym roku – odpowiada
M. Cieślak.
(…)
- Pomysłem jest rozsądne gospodarowanie. Ostatecznością będzie
podwyższenie deficytu budżetowego w br, czyli wzrost
zadłużenie o około 700-800 tys. zł – mówi starosta.
- To mnie obraża! – odpiera starosta. - Co takiego sprzedałem, co rada
pozwoliła mi sprzedać? W tym roku raptem kilka działek i to
z zasobów skarbu państwa. A teraz chcemy sprzedać budynek
PDD w Łęknicy. To część większego planu, za te pieniądze
budujemy i będziemy budować. Chciałbym mieć taki luksus, aby
tylko sprzedawać i nic więcej nie robić.
Proszę przypomnieć Czytelnikom nasz program wyborczy i wykazać, że
czegoś nie zrobiliśmy lub czegoś nie robimy.
(…)
- Nie ma nic trudniejszego. Swoim pracownikom odmawiam, sobie
odmawiam, dyrektorom – wylicza. – Np. ktoś chce jechać na
szkolenie, za 1.600 złotych, ale nas na to nie stać.
(…)
- Ta książka opisze kawał dobrej roboty mojej, nie tylko mojej –
zapowiada starosta. – Są rzeczy ważne i ważniejsze. Książka
jest ważna. Uważam, że dziesięciolecie powiatu to jest taka
rocznica, że należy to zebrać w jednym miejscu i wszystko
opisać. To ważne dokonania wielu osób, demokracja dojrzewa,
trzeba jej w tym pomóc.
(…)
- Niech mają odwagę powiedzieć to głośno i zaprzeczyć celowości
szczepień przeciwko rakowi szyjki macicy - mówi i podkreśla,
że kupno szczepionek to najlepszy dowód, że z powiatowymi
finansami jeszcze nie jest tak źle.
- Pieniędzy nie mamy tylko na duperele – podsumowuje M. Cieślak.
(-) Marek Cieślak
Pani Czyżewska „zrobiła swoje”, tzn. napisała wg swojej
(może nie tylko) wizji i tezy. Przykro mi, ze się zgodziłem
na ten wywiad, po poprzednim (patrz: Rozmowa z Markiem
Cieślakiem, Starostą Powiatu Żarskiego).
Niestety w ten sposób uwiarygodniłem, wyłaniające się w
treści podteksty i błędne domniemania. Sadzę, że jedynym
celem publikacji jest wywołanie zamieszania i utrudnienie
normalnej pracy Starostwa i pozostałych jednostek Powiatu.
Bliska mi skądinąd „Gazeta Regionalna” nie może się pogodzić
z tym, że nie ma w powiecie afer i błędów, że nikt się nie
skarży na urzędników, że skutecznie rozwiązujemy problemy, a
starosta nie płacze, nie rozkłada rąk w geście niemocy, nie
skarży się i nie obciąża np. poprzednika za zły stan
finansów powiatu.
Mogę tylko zapewnić, ze nadal tak będzie.
Marek Cieślak |